23 lis 2013

Powrót do zgrabnej sylwetki po ciąży- droga pełna wyrzeczeń???

Witajcie:) Dziś będzie bardzo nietypowy post, zupełnie nie związany z tematem tego bloga, ale muszę o tym napisać:) Wspominałam kiedyś, że postanowiłam naprawić deformacje mojej sylwetki, jakie powstały po urodzeniu drugiego dziecka. Muszę przyznać, że zwlekałam bardzo długo zanim podjęłam jakieś konkretne kroki. Miałam nadzieję, że samo się wszystko naprawi z biegiem czasu. Owszem po pierwszej ciąży tak było, ale byłam też o kilka lat młodsza:)
Docierały do mnie oczywiście informacje o Ewie Chodakowskiej, o jej treningach, widziałam jakie szaleństwo zapanowało na facebooku, moje znajome ćwiczyły z Ewą...ja sobie myślałam o co w tym wszystkim chodzi, dlaczego tak wszystkich nagle opętało fitnessowe szaleństwo, zdrowe odżywianie??? przecież to i tak nie działa, a zresztą mnie ten temat nie dotyczy, bo ja półtora roku temu urodziłam dziecko, więc muszę być cierpliwa;)
Przełom nastąpił kiedy moja starsza córka zapytała dlaczego mam taki duży brzuszek i czy będziemy mieć jeszcze jednego dzidziusia;) to był ten impuls...z powątpiewaniem polubiłam fanpage Ewy Chodakowskiej i zaczęłam śledzić jej posty motywacyjne, metamorfozy...powiedziałam OK spróbuje...skoro innym mamom się udało to dlaczego nie mnie?;)

Wystartowałam z wagą        69kg                              Obecnie: 63.5kg            -5.5
obwód na wysokości pępka 81cm                                     76cm                      -5
talia                                      78cm                                    74cm                     -4
biodra                                   98cm                                    88cm                    -10

Założyłam sobie, że będę ćwiczyć 6 razy w tyg po 30-45min,tego się trzymałam i trzymam do dziś.
Zaczęłam od treningów 6-cio minutowych KLIK . Wybrałam 5 części i ułożyłam je w 30- minutowy trening. Błądziłam trochę jak dziecko we mgle, nie wiedziałam tak na prawdę co do czego, bo nigdy nie miałam wiele wspólnego z aktywnością fizyczną i przez pierwsze kilka dni ćwiczyłam bez rozgrzewki i rozciągania;) Jednak potem dołączyłam te elementy (nieodzowne i niezbędne) zapożyczając je niejako z treningu TURBO Spalanie. Nie było łatwo, miałam okropne zakwasy, ale przetrwałam to. Po dwóch tygodniach potrzebowałam zmiany i wypróbowałam kompletny trening Ewy o nazwie TURBO SPALANIE.
Zaczęłam też szukać informacji na temat odżywiania, bo jednak skoro się tyle potu wylewa z siebie i znosi ból zakwasów kolejnego dnia to nie po to żeby zaprzepaścić cały ten trud złą dietą;)

Poczytałam i wprowadziłam zmiany. Nie musiałam jakoś drastycznie zmieniać menu, jedynie wymieniłam niektóre produkty na zdrowsze, wyeliminowałam słodycze (oprócz czekolady 85%), majonez, śmietanę, ryby mrożone w panierce, paluszki rybne, frytki mrożone, masło, cukier biały i brązowy i pizze, którą raz w tygodniu zajadałam radośnie na obiad;)
Zamieniłam:
-białe pieczywo na pełnoziarniste
-biały ryż na brązowy lub mieszankę basmati+dziki
-biały makaron na pełnoziarnisty
-jogurty owocowe na jogurt naturalny grecki
-tłuszcz do smarowania pieczywa na avocado
-sery zółte na parmezan
-zwykłą sól na sól morską

Wprowadziłam do jadłospisu kaszę gryczaną, jaglaną, quinoa, muesli bezcukrowe, mleko migdałowe niesłodzone. Oczywiście o warzywach i owocach wspominać nie muszę, bo one były, ale teraz jest ich więcej:) Ważna rolę odegrały również przyprawy chili, cynamon, imbir, pieprz, zioła prowansalskie itp
Od dawna nie używam żadnego tłuszczu do smażenia czy gotowania. Jedynie jajecznicę robiłam na maśle, które zastępuję teraz olejem z pestek winogron.
Moje menu nie jest jakieś diametralnie inne, bo nadal w moim jadłospisie jest spaghetti bolognese, kotlety mielone, rybka z ziemniakami tylko nauczyłam się przyrządzać te dania na zdrowszy sposób:)
Jeśli chodzi o napoje to pije dwie kawy z mlekiem 2% i cynamonem dziennie, zieloną herbatę, wodę (choć o tej porze roku mniej niż latem)
Jem 4-5 posiłków dziennie i nie są to małe porcje:) W zasadzie to one się w ogóle nie skurczyły;) Ostatni posiłek zjadam ok 22 po treningu i jest to jogurt naturalny z muesli, miodem i cynamonem lub serek wiejski z miodem i cynamonem.
Muszę zaznaczyć, że to jak jem teraz bardzo mi odpowiada:) Od kiedy zaczęłam regularnie ćwiczyć zauważyłam, że nie ciągnie mnie do słodyczy i śmieciowego jedzenia...organizm sam się domaga pewnych produktów i to na szczęście tych zdrowych:)
To tyle o odżywianiu w skrócie, bo można by jeszcze pisać na ten temat dużo, ale po co powielać informacje, których jest bardzo dużo na blogach, forach związanych tematycznie z fitnessem.
Jeszcze tylko napisze, że głód nie jest sprzymierzeńcem w odchudzaniu. Staram się jeść tak żeby dobrze pojeść i jeśli za 2...3 godziny czuję głód to znak ze pora na kolejny posiłek.

Po kuchennych rewolucjach przyszła pora na mocniejsze wrażenia jeśli chodzi o trening:) Postanowiłam wypróbować Killera...była moc...uważam, że to najbardziej wymagający trening Ewy.
Z Ewą ćwiczyłam przez cały miesiąc, treningi rozpisywałam z wyprzedzeniem na cały tydzień, zrobiłam sobie harmonogram, który powiesiłam na ścianie i to myślę pomogło mi wejść w ten rytm treningowy, w którym, już bez żadnej rozpiski na ścianie, trwam do dziś:)
Po miesiącu treningów z Ewą, efekty były widoczne, ale przyszło znudzenie jej programami. Miałam dość bezsensownych podskoków, pajacyków. Trafiłam na Jillian Michaels i Sylwię Wiesenberg.
Zainwestowałam w dwie hantelki po 2kg. Weszłam na nieco wyższy stopień trudności;)
Treningi te wykonywałam przez 2 miesiące:
Jillian Michaels 
-Banish Fat Boost Metabolism
-Killer abs level1
-Six week 6 pack
Sylwia Wiesenberg
-Tonique z YT czesci od 1-5
Programy te przeplatałam tzn jednego dnia wykonywałam trening spalający tłuszcz, a następnego wzmacniający mięśnie brzucha.
Uważam, że Jillian ma genialnie skonstruowane treningi, czas upływa błyskawicznie i nie ma mowy o nudzie. Trenerka ta objaśnia dokładnie jak wykonać prawidłowo dane ćwiczenie, a także przedstawia wersje dla początkujących i bardziej zaawansowanych.
Trening z Sylwią Wiesenberg to nie lada wyzwanie. Wykonywałam te ćwiczenia dwa razy w tygodniu, kiedy czułam, że potrzebuję dać z siebie więcej.
W czwartym miesiącu skupiłam się na treningach wzmacniających mięśnie brzucha. Wykonywałam:
-six week 6 pack
-tonique
-8min ABS workout Passion4profession

Ostatnio podjęłam nowe wyzwanie i spróbowałam wykonać trening z Zuzka Light. po 4 miesiącach uznałam, że jestem już gotowa na taki wysiłek i udało mi się wykonać ZWOW47. Ten trening wspaniale działa na mięśnie brzucha:)
Po 4 miesiącach ćwiczeń mam płaski twardy brzuch:) a nie wystający, rozlany i zaokrąglony:) ładniejsze ramiona, smuklejsze z zarysowanymi mieśniami...zniknął cellulit z nóg!:) mam bardziej stabilne stawy kolanowe, wcześniej często przeskakiwała mi rzepka.
Poprzez ten obszerny post chcę powiedzieć, że droga do wymarzonej sylwetki nie musi być pełna wyrzeczeń, cierpienia i nie musi być też ciągłą walką ze sobą, może to być całkiem przyjemna droga przynosząca sporo radości i satysfakcji. Wystarczy wymienić niektóre produkty w lodówce i poświecić około 30 min dziennie na trening, a efekty przyjdą same i przyjdą zaskakująco szybko:) To uzależnia:)

UWAGA: Nie jestem trenerem ani dietetykiem.

Bije się z myślami czy wstawić zdjęcie przed i po...post o efektach odchudzania bez naocznego dowodu jest jak ryba bez wody;) ale się wstydzę to raz, a poza tym nie przykładałam się do robienia zdjęć...robiłam je sponatanicznie i nie w tych samych pozach;)

Wkleje tylko jedno tycie...malutkie porownanie..mam nadzieję, że to Was przekona do tego, że warto:)

                                                      23.07.13                    22.11.13 

Podzielcie się swoimi doświadczeniami na temat ćwiczeń, zdrowego stylu życia. Kto jest Waszym ulubionym trenerem i jaki jest Wasz ulubiony trening?

Pozdrawiam i życzę miłego weekendu :*


1 komentarz:

  1. Cześć,
    a ja zapraszszam do moich ćwiczeń! Pokazuję jak ja się zmagam z gabarytami po dziciaczku :)

    http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=KMN_0ii07ek

    OdpowiedzUsuń